czwartek, 08 grudnia 2011
Zapraszamy do galerii

Zmagań ze stroną internetową naszej hodowli ciąg dalszy. Od dziś działa galeria. Zapraszamy do obejrzenia.

Już dziś mogę też powiedzieć że planujemy nasz pierwszy seterkowy, czerwono - biały miot. Wydarzy się to latem 2012 roku. Narzeczonego dla Szanty szukamy za granicą, będzie to więc wartościowe krycie. Zapraszamy do kontaktu z nami wszystkich zainteresowanych szczenięciem. Odpowiemy na wszystkie pytania.

 

A póki co zapraszamy do GALERII na www.ashanti.com.pl

poniedziałek, 21 listopada 2011
Krok za krokiem - mamy stronę!

Od kilku dni, w wersji na wpół roboczej, ale mamy! Stronę internetową naszej hodowli.

ta dam:

http://www.ashanti.com.pl/

 

Zapraszamy gorąco, szczególnie do obejrzenia galerii zdjęć i zapoznania się z rasą.

wtorek, 15 listopada 2011
Wyzwanie

Tydzień temu podjęliśmy ostateczną i nieodwołalną decyzję o tym, że będziemy mieć HODOWLĘ! Piątą w Polsce hodowlę setera irlandzkiego czerwono-białego. W związku z tym złożyliśmy stosowny wniosek do Związku Kynologicznego i teraz czekamy cierpliwie na nadanie naszej hodowli przydomka, czyli prosto mówiąc - psiego nazwiska :)

Cieszymy się z tego ogromnie, choć z drugiej strony zdajemy sobie sprawę z trudów jakie przed nami. W naszym kraju nie ma w tej chwili psa - reproduktora, który nie byłby blisko spokrewniony z naszą suczką, czekają nas więc wyjazdy za granicę. Poza tym samo wychowanie szczeniąt i oddanie ich w dobre ręce, to ogromna odpowiedzialność. Mamy jednak nadzieję, że trudy nie przyćmią radości.

Liczymy na to, że będziemy mieli w przyszłości ważny wkład w popularyzowanie rasy setera irlandzkiego czerwono-białego nie tylko w Polsce. Te pogodne, inteligentne i pracowite psy wnoszą w życie człowieka ogromnie dużo radości. Przy tym bardzo eleganckie i dostojne zawsze będą ozdobą swego właściciela.

Niedługo powstanie też strona internetowa hodowli, do odwiedzenia której już dziś zapraszam wszystkich zainteresowanych.

środa, 06 lipca 2011
Walka o życie

Poniżej kopia posta zamieszczonego na blogu Moje Wypieki. Pomyślałam sobie, że może warto go zamieścić. Niech wieść się niesie...

"Witam serdecznie!

Piszę do Pani z ogromną prośbą. Niedaleko nas, wśród codziennych spraw i zwykłych ludzkich trosk, żyje mały dzielny Żołnierzyk. Żołnierzyk, który ma w sobie ogromne pokłady energii i wielką wolę walki. Ma dopiero 5 lat, ale doskonale wie, czym jest cierpienie i walka o każdy dzień... Michałek od 3 lat walczy z nowotworem złośliwym- neuroblastomą...

W Polsce wyczerpały się możliwości leczenia dla naszego Misia- jedyną nadzieją dla chłopca jest konsultacja i leczenie w zagranicznych klinikach... Niestety, wiąże się to z ogromnymi kosztami... Michałek pochodzi z ubogiej rodziny, mieszka wraz z rodzicami i dwójką rodzeństwa w jednym pokoju z kuchnią i łazienką w małej wiosce na Lubelszczyźnie... Tej rodzinie potrzebna jest nasza pomoc- sami sobie nie poradzą...

Kilka dni temu TVP Lublin wyemitował wzruszający reportaż o Michałku. Można go zobaczyć tutaj: http://www.tvp.pl/lublin/reportaze/zdarzenia-magazyn-reporterow/wideo/22-czerwca-2011/4738021

Zapadła decyzja o konsultacji Michałka w klinice w Kolonii. Żeby Michałek mógł wyjechać na badania, na konto kliniki trzeba było wpłacić z góry 10.000 Euro. W ciągu kilkunastu dni, dzięki wielu wspaniałym osobom, udało się zebrać całą kwotę. Michałek dziś jest już w Niemczech. Na jutro zaplanowana jest pierwsza konsultacja u prof. Bertholda. Jeśli Profesor podejmie się leczenia Michałka, na konto kliniki trzeba będzie przelać w krótkim czasie ogromną sumę pieniędzy...

Uprzejmie proszę, w imieniu Michałka, jego rodziny oraz wszystkich wspaniałych osób, które włączyły się do walki o życie Misia o zaapelowanie do czytelników o pomoc dla naszego dzielnego Żołnierzyka... Mamy bardzo mało czasu... Nie pozwólmy, żeby pieniądze zdecydowały o życiu Misia...

Podaję link do bloga Michałka na którym znajdują się aktualne informacje: http://www.michalekromaniuk.blogspot.com/

oraz namiary na Fundacje Michałka:

Fundacja z Uśmiechem: http://www.zusmiechem.free.ngo.pl/?michal,86

Niemiecka Fundacja Ein Recht auf Leben:  http://www.ein-recht-auf-leben.de/1-Startseite/164,Michals-letzte-Chance.html

 

Będziemy bardzo wdzięczni za pomoc w nagłośnieniu apelu....

Pozdrawiam serdecznie

emi"





16:25, moniazo
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 lutego 2011
Gdzie zjeść z psem w Zakopanem

Odkąd odkryłam w Zakopanem Bar Jagoda na Krupówkach, nie zaglądam już nigdzie indziej. Bynajmniej nie dlatego, że jedzenie jest tam regionalne i oszałamiająco dobre, bo nie jest. Jest to bar bardziej przypominający fastfood niż regionalną restaurację, ale coś w sobie ma. Kilka lat temu, kiedy trafiłam tam po raz pierwszy, była to mała knajpa w której podawali świetne grzane wino z goździkami i pomarańczą pałętającymi się w ładnej szklance. Nie pamiętam co oprócz tego podawali tam wówczas, bo byłam chyba bardzo najedzona i na pewno bardzo zziębnięta. Jedyną więc rzeczą która była mi do szczęścia potrzebna to był grzaniec właśnie.

Od tamtej pory minęło już kilka lat, a ja za każdym razem kiedy jestem w Zakopanem, zaglądam do Jagody i, jeśli tylko mogę, zamawiam swój ulubiony w tym miejscu napój i delektuję się (choć to chyba za dużo powiedziane) jego aromatem, smakiem i wyglądem.

Co oprócz grzańca można znaleźć w Jagodzie? Z wytrawnych dań są francuskie naleśniki i kanapki w stylu kebaba. Nie ryzykowałam konsumpcji. Jeśli jednak zdecydujecie się na deser, to będzie to dobra decyzja, bo w Jagodzie mają bardzo duży wybór ciast, ciasteczek, galaretek, deserów na zimno, na ciepło, dobrą kawę i świeże soki. Każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie.

A co z psem? Z psem można. Warunek jest jednak taki, że pies ma być na smyczy. Nie liczcie też na to, że ktoś waszego pupila potraktuje jak pełnoprawnego gościa i zaproponuje mu miskę wody. O to musicie zadbać sami.

A atmosfera? No, atmosfera jest ... barowa, jedynie anturaż odróżnia to miejsce od barów jakie wam z pewnością przychodzą na myśl. Sporo ludzi i samoobsługa, ale za to w przyjemnym otoczeniu. Mimo wszystko jest tam pewien rodzaj klimatu (klimaciku może) i czas spędza się tam z przyjemnością. No chyba że traficie akurat na występ miejscowego pianisty...

Jeszcze na koniec refleksja. Zakopane zawsze było nie tylko zimową stolicą Polski, ale również stolicą tandety i kiczu. Kiedy piętnaście lat temu po Krupówkach przechadzali się tłumnie, kanciastym krokiem narciarze w pełnym szyku, z nonszalanco gołymi głowami i nartami na ramieniu (widział ktoś kiedyś jakiś wyciąg na Krupówkach?), w twardych narciarskich butach, modnie rozpiętych dla większej wygody, myślałam że temu miejscu nic już gorszego nie może się przydażyć. Dziś narciarzy już nie ma. Nikomu już się nie chce latać z nartami w tę i nazad. Przemarznięte gołe głowy skryły się już pod uszato-włochatymi czapkami. Ale w miejsce ustępujących narciarzy weszły inne atrakcje - mini bungee i inne fabryki adrenaliny. Między nimi przechadzają się dumnie handlarze chińszczyzną, a co kilkadziesiąt metrów kwitną zagrody z prawdziwymi reniferami i przebranym świętym mikołajem, gdzie nasze pociechy prawie za bezcen mogą zrobić sobie fotę na pamiątkę.

Aż się chce powiedzieć - nie jedź jeśli nie musisz :( a jak juz musisz to schowaj się w Jagodzie. Tam cię nie dopadną renifery na bungee z czerwonym mikołajem ...

niedziela, 02 stycznia 2011
Pomóżcie!

Największy problem z jakim się borykam jako właścicielka psa, to ten, że gdy chcę się gdzieś wybrać z moim psem, zawsze napotykam na trudności związane ze znalezieniem miejsca do spania lub też restauracji z której nie zostanę wyproszona. Wiele już razy zdarzyło mi się po wejściu do lokalu gastronomicznego usłyszeć, że "bardzo nam przykro, ale z psami nie przyjmujemy". Nie są to komfortowe sytuacje, ani dla mnie, ani też podejżewam dla tej drugiej strony. Podobnie jest z noclegami, tyle, że rezerwując miejsce pytam już na samym początku, o to czy będzie możliwy pobyt psa. Nie spotykają nas więc takie sytuacje, że po przejechaniu set kilometrów dowiadujemy się, że nie ma takiej możliwości. Choć nasi znajomi stanęli w obliczu takiego problemu będąc już w drodze na drugi koniec Polski, tak więc jak widać należy się liczyć z tym, że i takie sytuacje wystąpią. Z noclegami jest jednak też inny problem. Właściciele hotelików, pensjonatów i apatamentów, często nie posiadający czworonogów, z reguły nie potrafią mi powiedzieć, gdzie w najbliższej okolicy będę mogła wyjść z psem na siusiu. Wydaje im się, że trawnik pod domem wielkości obrusa jest wystarczający. A nie jest. Wiedzą o tym szczególnie właściciele psów myśliwskich. Dobrym pomysłem są ośrodki wypoczynkowe z domkami letniskowymi, lub gospodarstwa agroturystyczne, ale latem wynajęcie lokum w takich miejscach graniczy z cudem, a zimą ośrodki takie w większości przypadków bywają nieczynne.

Tak więc problemy mnożą się i mnożą. Zakładając bloga miałam ogromną nadzieję nie tylko na to, że skorzystacie z mioch doświadczeń, ale przede wszystkim, że podzielicie się ze mną i innymi czytelnikami swoim doświadczeniem.

Proszę więc Was gorąco o pomoc, żebyśmy wszyscy nie musieli poruszać się jak dzieci we mgle. Piszcie o swoich doświadczeniach. Wskazujcie miejsca w których można przebywać z psem, restauracje, do których można wejść bez obawy o to, że się zostanie wyproszonym, miejsca publiczne, obiekty historyczne, parki które można odwiedzać, zwiedzać, oglądać (mam tu na myśli takie obiekty jak np. Westerplatte) nie tylko z rodziną ale i z psem.

PISZCIE proszę, bardzo mi zależy na Waszej wiedzy i doświadczeniu !!!

niedziela, 26 grudnia 2010
Ferie zimowe tuż, tuż :)

Już za chwileczkę, już za momencik :) Wielkimi krokami zbliżają się ferie zimowe, które po raz kolejny spędzimy w Bukowinie Tatrzańskiej. Oczywiście nasz pies jedzie z nami. Naszym ulubionym miejscem zimowego wypoczynku stał się pensjonat Stasinda znajdujący się na końcu Bukowiny przy drodze na Brzegi. Nie muszę chyba pisać, że psy są tam rzeczą normalną i osoby chcące odpocząć (tak jak my) ze swoim czworonogiem nie będą niemile widziane. Pensjonat jest duży, ma wspaniałą kuchnię (z najlepszym żurkiem na świecie), salę gier, kilka wygodnych kanap w różnych zakamarkach, bezprzewodowy internet w całym budynku a od tego roku również własny basen. Spacery z psem nie stanowią większego problemu. Pensjonat usytuowany jest przy drodze do wyciągu narciarskiego Niedźwiadek, ale nie jest to droga uczęszczana przez samochody. Spotkać tam można co najwyżej górala na konnych saniach. Droga nadaje się więc idealnie na spacerki z pupilem.

Gdyby zaistniała potrzeba kontaktu z weterynarzem, można go bez problemu znajeźć w pobliskiej Białce. Ma swój gabinet po sąsiedzku ze strażą pożarną. W internecie znajdziecie jego dokładny adres i aktualny telefon (zapomniałam dodać, że w sali gier są dwa komputery z których można nieodpłatnie korzystać przez całą dobę).

Jest to zaciszne przyjemne miejsce, choć ma też jedną zasadniczą wadę - baaardzo trudno dostać tam miejsce :) ale próbowac naprawdę warto.

środa, 22 grudnia 2010
Święta, święta...

Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia, oraz nadchodzącego Nowego Roku, wszystkim moim blogowym gościom chciałabym życzyć dużo miłości, ciepła i zrozumienia, prostych dróg i pomocnych dłoni, rozwiązania nierozwiązanych spraw, spłacenia niespłaconych długów i tego wszystkiego, bez czego Wasze życie nie ma większego sensu.

czwartek, 09 września 2010
Noclegi w Poznaniu

Wzorem ubiegłego roku postanowiliśmy znów pojechać do Poznania, bo: a) bardzo podobało nam się miasto, b) bardzo nam smakowały rogale, c) bardzo nam się podobała wystawa :)

Jednym słowem jedziemy i już. Dla tych którzy tak jak my mają swoje powody, żeby tam pojechać polecamy miejsce w którym zatrzymaliśmy się, bo ma sporo zalet, choć też ma parę wad:

Zalety:

- przyjmują tam bez problemu z psami,

- apartamenty są bardzo przyjemnie urządzone, jest tam aneks kuchenny z podstawowym wyposażeniem, duży telewizor z wyborem kanałów, jest czysto i miło, prawie jak w domu :)

- budynek mieści się jakieś 100 m od MTP gdzie odbywają się wystawy

- przystanek tramwajowy znajduje się jakieś 30 m od budynku

- na tej samej ulicy znajduje się gabinet weterynaryjny (z którego w zeszłym roku przyszło nam korzystaćL

- vis a vis wejścia do budynku znajduje się wejście do starego zoo - to dobra wiadomość dla miłośników gadów, płazów i innych śliskich stworzeń :)

- do starówki mamy stamtąd jakieś 2-3 km - w sam raz żeby spacerem ostudzić powystawowe emocje

 

Wady:

- za psa trzeba zapłacić 20 zł za dobę

- cena apartamentu, choć niewygórowana, nie należy do najniższych

- trawniczek pod budynkiem jest bardzo wątły i na spacer z psem trzeba się udać na skwerek niedaleko targów, który też nie poraża swym ogromem, lub na oddalony o jakiś kilometr w kierunku starówki, trochę większy skwer, z większą ilością trawki i mniejszą ilością zwierzęcych zapachów.

Informacje na temat apartamentów (bo jest ich w tym budynku kilka) i kontakt z właścicielem można znaleźć pod tym linkiem.

 

czwartek, 02 września 2010
Czyż psie życie nie jest piękne?

Czyż psie życie nie jest piękne?

 

Czyż psie życie nie jest piękne?

 

Czyż psie życie nie jest piękne?

 

Czyż psie życie nie jest piękne?

 

Czyż psie życie nie jest piękne?

 

Czyż psie życie nie jest piękne?

 

 
1 , 2 , 3
Shadow Dog Adopcje seterów i wyżła węgierskiego